• Loklaizacja
    Zamoyskiego 3
    22-400 Zamość
  • Telefon
    +48 509 322 337

Anoreksja i bulimia - zaburzenia odżywiania

Filozofię ludzi młodych, żyjących we współczesnym świecie można by często zamknąć w prostej maksymie: „szybko, łatwo i przyjemnie”. Do tego, ważne, żeby zmieścić się w standardach wytyczanych przez mass media, nie ważne, czy mowa o sylwetce, wnętrzach, czy aktualnie lansowanych modelach samochodów. Ważne, by mieć to wszystko, co określamy z dumą przymiotnikiem: „piękny”.

 Przy takim podejściu bardzo łatwo jest uzależnić poczucie własnej wartości od cech wyglądu zewnętrznego, który został już zdefiniowany przez będące obecnie „na fali” aktorki, piosenkarki, czy (o zgrozo!) modelki, których podstawowym obowiązkiem jest „bycie szczupłą, gładką, młodą”, gdyż to dzięki tym atutom co miesiąc otrzymują wynagrodzenie.

Co zatem ma zrobić przeciętna Kowalska, która w okresie dorastania została zbombardowana kanonami „piękna” sztucznie tworzonego przez grafików komputerowych? Powinna dostosować się do standardów?

Ogląda zatem reklamy, obiecujące smukłą linię po 40 dniach faszerowania się tabletkami „10 kg w tydzień” , podporządkowuje się dietom, w czasie których chodzi głodna, przemęczona, wzbudzając dookoła siebie litość i współczucie. Ale przecież cuda nie zdarzają się na zawołanie, w związku z tym, nadal resztkami sił zmusza się do jedzenia menu, którego pozazdrościłby już tylko królik. Efekty jednak wciąż nie są zadowalające. Samopoczucie wcale nie ulega poprawie. Nasza Kowalska nie tryska euforią, jak pani z reklamy hiper-extra-turbo- diety. Na drodze pojawiają się trudności. Okazuje się, że jeden wałeczek tłuszczu mniej, wcale nie spowodował, że przed domem pojawił się rycerz na białym rumaku. Zaczarowanego happy endu jakoś brak. I co wówczas robi nasza bohaterka? Jedna z opcji zakłada, że zaczyna się godzić z faktem, że życie wcale nie jest czarno- białe. A to, że Angelina Jolie jest najpiękniejszą kobietą świata, wcale nie oznacza, że te cudowne krągłości Kowalskiej, nie spodobają się koledze wspomnianego księcia. Jego realny podziw i prawdziwe oczarowanie zgaszą wszelkie wątpliwości drażniące ego naszej księżniczki.

A co jeśli okaże się, że Kowalska zostanie wkręcona w bajkę, w której dzięki swojej szczupłej sylwetce osiągnie sukces, będzie mądra, bogata...? W to miejsce wstaw cokolwiek,czego akurat nie masz, a co możesz zdobyć, jeśli posłuchasz się swojego wewnętrznego Potwora, który wrzeszczy na całe gardło: „Bądź piękna, bądź szczupła, bądź jeszcze szczuplejsza, zobacz swoje cudownie wystające kości!”

Na samym końcu tej bajki, spotkam w swoim gabinecie Kowalską oszukaną przez świat, zrezygnowaną i bezsilną. Jej bliscy już od dawna wiedzą, że jest chora. Używają etykietek: bulimiczka, anorektyczka.  Ale to tylko słowa. One nie zamkną w sobie, tego wszystkiego co przeżywa w środku moja pacjentka. Te słowa sklasyfikują ją jedynie w jednym z tuzina obcobrzmiących nazw chorób, używanych w świecie lekarzy i psychologów. 

W którymś z kolei gabinetów usłyszy ona, że anoreksja to choroba dotykające najczęściej młode kobiety, między 14 a 18 r.ż. Objawia się ona brakiem miesiączki przez co najmniej 3 miesiące, utratą wagi (wskaźnik masy ciała- BMI jest równy lub spada poniżej 17,5) i stałym lękiem przed przytyciem.

Być może ktoś powie jej, że choruje na bulimię. Doda także, że początek zachorowania występuje zazwyczaj później niż u pacjentów z anoreksją, około 18-24 roku życia. Wskaźnik masy ciała pozostaje w normie. Występuje bardzo duże spożycie jedzenia, po którym pacjent podejmuje szereg czynności „przeciwdziałających skutkom” przyjętego w nadmiernych ilościach pokarmu. By móc postawić taką diagnozę, lekarz będzie brał pod uwagę pewne wskaźniki. Takie epizody objadania się i towarzyszące im zachowania kompensacyjne (wymioty, przeczyszczanie) muszą występować bowiem w okresie ostatnich 3 miesięcy, co najmniej 2 razy w tygodniu.

Gdy taka pacjentka rozpocznie leczenie, usłyszy ode mnie szereg pytań, na które będę chciała usłyszeć prawdziwe odpowiedzi. Będę dążyła bowiem do tego, by na nowo określić miejsce tej Księżniczki w realnym świecie. Będę proponowała, by kroczyła ona swoim tempem w procesie psychoterapii. Brzmi to patetycznie, może nawet groźnie: „tak.. chodzę na psychoterapię”. Ale z czasem Księżniczka zorientuje się, że psychoterapia jest tylko dla niej. To taki moment w życiu, kiedy mogę przyjrzeć się samej sobie, odnaleźć swoją drogę, określić własne cele i małymi kroczkami oswoić swojego wewnętrznego Potworka z faktem, że oto nastała chwila, kiedy chcę rozstać się z obrazem siebie- ideału, który wcale przecież nie jest mój! Nie chcę przecież być kolejną w świecie Angeliną J. Ona z kolei nigdy nie będzie miała tego co posiada Księżniczka. Obie mogą z uznaniem popatrzeć na siebie i zastanowić się jedynie nad tym, co ja takiego mogę jeszcze zrobić, żeby być choć trochę lepszą wersją siebie. Nigdy nie stanę się bowiem kopią swojej idolki.

Ale co takiego właściwie przyciąga mnie do tego utopijnego świata idoli show biznesu? Czego od siebie chcę?

To są właśnie pytania, z którymi Księżniczka „pobędzie” w trakcie psychoterapii. Powrót do zdrowia wymaga wypracowania takiego obrazu samych siebie, który nie ma nic wspólnego z pięknymi nogami supermodelki, porażką w związku aktorów, grających w tym serialu na tvn-ie, czy sukcesie  na olimpiadzie biologicznej najbliższej przyjaciółki. Szukanie gorszego czy lepszego od siebie człowieka nie ma w końcu sensu.

Natomiast zadaniem psychologa jest stworzyć najbardziej komfortowe warunki do wspólnej pracy. Nie istnieje jeden schemat przebiegu leczenia. Dobór metody, formy i trybu leczenia zależny jest od bardzo wielu czynników m.in. stanu somatycznego i psychicznego osoby chorej, przebiegu choroby, wieku pacjenta itd. To, że mamy do czynienia z określoną jednostką chorobową, wcale nie oznacza również, że od razu wiadomo jaką formę leczenia zastosować w odniesieniu do tego określonego, wyjątkowego, bo przecież niepowtarzalnego pacjenta.

 Dla mnie fundamentem pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania jest zrozumienie ich indywidualnej definicji szczęścia. Ważne jest by poznać pacjenta i dowiedzieć się, co takiego uniemożliwia mu osiągnięcie celów życiowych. Możliwe jest bowiem osiągnięcie szczytów, nawet wtedy, gdy gdzieś po drodze byliśmy w gorszej formie. Problem w postaci zaburzeń odżywiania to wizytówka określonych potrzeb pacjenta, także tych nie realizowanych.

Gdy byliśmy mali uczyliśmy się jazdy na rowerze, pomimo tego, że na początku byliśmy przestraszeni. Ale w końcu udało się. Nawyk ten wszedł w krew i od tamtej pory zaczęła się przygoda (mniej lub bardziej intensywna) z pojazdem dwukołowym. Tak samo jest w przypadku radzenia sobie z trudnościami wewnętrznymi. Nawet jeśli mało w siebie wierzymy, ale jednak podejmujemy nieśmiałe, maleńkie kroczki w kierunku pożądanej zmiany- pokonujemy swoje własne Potworki i stajemy się lepszymi wersjami siebie.

W pracy psychoterapeutycznej osób z zaburzeniami odżywania często stosuję metodę HALT (zatrzymania).

Pierwszy krok- H- hungry- głodny.

Odpowiedz sobie na pytanie, czy jesteś głodna/ nawodniona? Ciągle dopytuj się samej siebie czy jesteś najedzona? Stosuj zasadę 5- 6 posiłków w ciągu dnia. Obserwuj jak zmienia się Twój nastrój w zależności od tego, czy jesteś głodna lub najedzona.

Drugi krok- A- angry- zły

Zastanów się, czy jesteś zła? Czy mój przyjaciel patrząc na mnie powiedziałby, że jestem pozytywnie nastawiona, czy jestem zła? (gdy mam problem i jestem zła, podejmuję decyzję dotyczącą objadania się).

Trzeci krok- L- lonely- samotny

Czy czyję się samotna? Tak mogę się czuć, nawet wtedy gdy dookoła mnie jest mnóstwo ludzi. Co takiego mogę zatem zrobić, by przestać być samotnym?

Czwarty krok- T- Tired- zmęczony

Czy jestem zmęczona? Co takiego mogę zrobić, by nie karać siebie/ żeby odpocząć? (np. pójść wcześniej spać, zmrużyć na chwilę oko, otworzyć okno, odejść od biurka itp. ) 

Zadbaj o siebie!

Kilka uwag dotyczących terapii osób z zaburzenia odżywania:

  • w wypadku tych zaburzeń bardzo często współwystępuje z nimi depresja oraz myśli obsesyjno- kompulsywne (gdy podejmujemy leczenie zaburzeń odżywania zaczynają dawać o sobie znać myśli wyniszczające, np. jeśli każecie mi więcej jeść, będę więcej ćwiczyć).
  • następuje „zalanie” mózgu informacjami dotyczącymi emocji, głównie lęku. Zmuszanie do jedzenia zwiększa lęk
  • u osób objadających się obecne są „wielkie” cele, które nie są osiągane, co powoduje napady obżarstwa, a to z kolei doprowadza do głodówek.
  • choroby te często związane są z izolowaniem społecznym, uczuciem „bycia grubym”, gorszym.
  • samo pojawienie się pacjenta na sesji psychoterapeutycznej, już przynosi korzyści. Zaczyna się coś zmieniać, bo przecież wystąpiła zgoda na poszukiwanie i otrzymanie pomocy w uzyskaniu konkretnych efektów. 

mgr Agnieszka Domagała

Data dodania: 2018-10-25