• Loklaizacja
    Zamoyskiego 3
    22-400 Zamość
  • Telefon
    +48 509 322 337

Kryzys jako ograniczenie i osłabienie czy szansa na zmianę?

Skąd pomysł na ten artykuł?

W pracy interwencyjnej, często przez dosyć krótki czas spotykam się z pacjentami, którzy trafiają do mnie w stanie wszechogarniającego kryzysu, z przekonaniem, że już nigdy nie będzie w ich życiu lepiej, że wszystko już stracone, że właściwie to już nie ma sensu żyć....

W tym artykule chciałabym opisać w jak najbardziej przystępny sposób mechanizmy rządzące takim stanem oraz wskazać, co należy zrobić, by zacząć radzić sobie z rozpaczą, stresem, lękiem i bezradnością, bo właśnie takie przeżycia pojawiają się najczęściej, gdy dosięga nas gwałtowna, niespodziewana sytuacja krytyczna, która przewraca dotychczas poukładaną, przewidywalną codzienność.

 

Czy spotkałeś się kiedykolwiek z takimi myślami i emocjami? Czy to jest już kryzys?

Najprostsza definicja kryzysu mówi, że występuje on wtedy gdy trudne wydarzenie (lub wydarzenia) życiowe powoduje przeciążenie zdolności osoby do skutecznego radzenia sobie.

Kryzysy dosięgają każdego z nas, bo nie da się ich ominąć. Jednakże znacznie różnimy się w reakcjach na przeciążenia. Jak to się zatem dzieje, że jedni z nas tracąc pracę, czy dowiadując się o zdradzie cierpią kilka dni, po czym widzimy ich, jak z pełną energią realizują jakieś swoje pasje, podczas gdy inni pogrążają się w otchłani rozpaczy?

 

Od czego zależy to, czy jakaś sytuacja stanie się kryzysem?

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że wszystko zależy od naszego nastawienia. Czyli, od tego, jakie nadamy tej sytuacji znaczenia. Jeśli słyszymy, jak jakiś wewnętrzny głos mówi nam: „ok, to jest okazja do naprawy mojego życia, teraz w końcu mam okazję do... (np. poszukania lepszej posady)”, to wówczas mogę Ci powiedzieć, że potrafisz dostrzegać pozytywne aspekty trudności. Prawdopodobnie będzie to związane z Twoją osobowością, budowaną przez doświadczenia życiowe, wychowanie, temperament, wartości i in.

Z kolei, jeśli słyszymy wewnętrzny ryk, który wzywa nas do poddania się i wrzeszczy z całych sił: „to koniec! Nie dam sobie z tym rady!”, to znaczy, ze wybierasz osłabiające myślenie. Znając swoje siły (a właściwie doskonale znając słabość), pogrążasz się jeszcze bardziej w przekonaniu, że już nic nie da się zrobić i właściwie należałoby czekać na nieuchronny koniec...

 

Jacy ludzie przeżywają stres najintensywniej?

Stres rodzi się z nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych, stanów niepewności i tłumionych uczuć. Najgorzej znoszą go osoby nieśmiałe, żyjące w stałym napięciu, biorące na siebie zbyt duże obciążenia, a przy tym starające się za wszelką cenę sprostać oczekiwaniom.

Osoby, które nie do końca znają siebie, tzn. unikają prawdy o sobie, tworzą życzeniowy obraz siebie, mogą w pewnym momencie spotkać się z barierą zbudowaną przez wewnętrzne ograniczenia. Nie oznacza to, że muszą nagle żyć inaczej, zupełnie nie wiedząc jak. Wystarczy, że w procesie psychoterapii poznają swoje prawdziwe oblicze i nauczą się realizować swoje autentyczne ambicje, by mogły powrócić na właściwe tory życiowe.



Kto radzi sobie ze stresem najlepiej?

Posiadasz pogodne usposobienie i jesteś tym szczęściarzem, który ma wysoką samoocenę? Jeśli do tego jesteś przyjaźnie nastawiony do świata, zmierzasz do realnych celów, bez napięcia i zbędnej walki, nie musisz specjalnie przejmować się sytuacjami trudnymi. Odnosząc się do swoich zasobów, znając własne deficyty psychofizyczne, zastosujesz realne strategie radzenia sobie ze stresem i wkrótce powrócisz do równowagi.

 

Co robić? Jak walczyć z kryzysem?

No dobrze, a co jeśli jednak nie jest aż tak kolorowo i na samą myśl o zmierzeniu się tym nagłym chaosem życiowym czujesz drgawki na całym ciele, a żołądek zwija się w kłębek i wyraźnie daje Ci do zrozumienie, że nie odpuści? Na ulgę nie masz co liczyć i w dodatku, sam napędzany siłą wszystkich budzących grozę wyobrażeń, zaczynasz w to wierzyć?

Na początek, posłuchaj mnie... to czego teraz doświadczasz, nie będzie trwało wiecznie, nawet jeśli jesteś o tym przekonany. Przypomnij sobie jak jakiś czas temu spotkała Cię niemiła, trudna sytuacja... Czy te uczucia trwały aż do dzisiaj? Nie..., a wiesz dlaczego jestem tego pewna? Bo nie odczuwałbyś znowu takiego „doła”, skoro tkwiłbyś w nim cały czas.

Oczami wyobraźni, już słyszę zniecierpliwiony głos pacjenta: „ale ja całe życie mam ciężko!”

Czyżby? Cały czas? Nigdy, przenigdy nie zdarzyły się takie chwile, w których było choć troszkę lepiej?

Kryzysy same w sobie, mają to do siebie, że po jakimś czasie mijają i wówczas rozpoczyna się kolejny etap życia. Rozumiem jednak, że teraz jest ci bardzo ciężko. To wyjątkowo trudna sytuacja i niech nikt Ci nawet nie próbuje prawić farmazonów, typu: „dasz sobie radę”, bo spotka się z Twoim wycofaniem. Łatwo jest powiedzieć: „dasz sobie radę”, a co to w ogóle znaczy?

Przeczytaj teraz uważnie to co napiszę:

Kryzys może stać się Twoją szansą! Tak, jeśli tylko właściwie go wykorzystasz. Istnieje również realna szansa na porażkę i zmarnowanie okazji do dobrych zmian.

 

Zapytasz zaraz z rozpaczą i zdenerwowaniem: jaka szansa? Czuję się przecież fatalnie, nie mam sił, żeby wstać z łóżka... O czym Ty do mnie mówisz?

Rozumiem, jak bardzo jest Ci teraz ciężko, ale spróbuj chociaż przez moment spojrzeć na tę sytuację inaczej. Niczym nie ryzykujesz. Jeśli tylko w tym momencie będzie to zbyt trudne dla Ciebie...w porządku.... wróć do tego artykułu później. Nie chcę odbierać Ci Twojego prawa do uczuć, one są Twoje i nikt Ci ich z krzyża nie zdejmie. Może jednak chciałbyś przez chwilkę przenieść się do innego stanu?

Jeśli dotychczas w swoim życiu czułeś się bezpiecznie, wszystko wokół Ci sprzyjało, (a jeśli nie do końca tak mógłbyś to opisać, to przynajmniej zgodzisz się z tym, że za bardzo nie utrudniano Ci tego życia), to oznacza, że byłeś w tzw. „strefie komfortu”. Jak można by to zobrazować?

To takie uczucie, jakie towarzyszy Ci na przykład w sobotni poranek, kiedy nigdzie nie musisz się spieszyć, leżysz pod ciepłą kołderką na mięciutkiej podusi i czujesz, że rozpływasz się z rozkoszy. Nic nie jest w stanie zmusić Cię do wyjścia z łóżeczka. I to jest właśnie odczucie, które towarzyszy Ci, gdy znajdujesz się w strefie komfortu- nic nie zmusi Cię do tego, byś cokolwiek zrobił, zmienił w swoim życiu. Bo niby po co, zapytasz?

Zapamiętaj jednak, że jeśli leżysz w tym cieplutkim łóżeczku i nie kiwniesz palcem, by cokolwiek dodać do swojego życia, to pomimo cudownych wrażeń wynikających z lenistwa- nie rozwijasz się!

W Twoim życiu, nic nie zmieni się ot tak, po prostu. To są takie sytuacje, gdy żyjesz z dnia na dzień, wykonujesz swoje codzienne obowiązki, często ścigając się z czasem, z utęsknieniem oczekujesz „czegoś”, np. weekendu, nie zastanawiasz się nad tym, do czego właściwie zmierza Twoje życie, co sprawia Ci przyjemność. Gnasz przed siebie bez namysłu i w taki sposób mijają Ci kolejne tygodnie, miesiące, lata życia...

Nie masz czasu, by przyjrzeć się temu co się dookoła Ciebie dzieje, nie zastanawiasz się nad tym, jakie kroki już poczyniłeś i czego mógłbyś dokonać, gdybyś choć na chwilę zatrzymał się i zastanowił...

I nagle.... dzieje się coś takiego, co wywraca Twoje życie do góry nogami....to właśnie jest ten dzień, kiedy wyhamowujesz i z niedowierzaniem przyglądasz się temu co się stało. Rozwód, utrata pracy, śmierć kogoś bliskiego, wypadek, rozstanie, a może zdiagnozowana nerwica? To są właśnie te okazje, które powodują nagłe zatrzymanie się, ale stwarzają również okazję do tego, by zadać sobie to banalne pytanie: „i co dalej?”, „co jest dla mnie najważniejsze w życiu?”, „kiedy jestem w życiu szczęśliwy?”, „jak ma wyglądać moja rodzina/ praca, w której będę się czuł najlepiej jak to tylko możliwe?”

To jest właśnie wyzwanie! Odpowiedź na te pytania, może przewartościować Twoje życie i spowodować, że wreszcie odnajdziesz swoje „ja” i zaczniesz żyć w zgodzie ze swoimi priorytetami, w taki sposób, że codziennie będziesz budził się z ekscytacją, radością i oczekiwaniem na piękne chwile....

Czasami niewygodne sytuacje, problemy lub trudności kryją w sobie możliwości rozwoju; bardzo często w jądrze trudności połyskuje światło cennego klejnotu. Dlatego jest rzeczą mądrą przyjęcie tego, co jest niewygodne lub trudne”.

Melissa Panarello: „Sto pociągnięć szczotką przed snem”

opracowanie: Agnieszka Domagała

Data dodania: 2018-10-25